Walczysz do końca, by stać się Triminatorem – opowiada Tomasz Marcinek
W ubiegłorocznej edycji zawodów Garmin Triminator Radków zwycięzcą dystansu 1/4 IM został Tomasz Marcinek. Specjalnie dla Was opowiada o zawodach 😉
Garmin Triminator Radków – triathlon górski. Już sama nazwa zawodów budzi duży respekt. W tym roku też chciałem w końcu zostać Triminatorem człowiekiem gór i zmierzyć się z tak blisko osobiście mi trasą zawodów. Zawody rozegrane po raz trzeci w serii zawodów Garmin, a po raz czwarty w historii tego miejsca.
Na zawodach mamy do wyboru trzy dystanse 1/8 IM, 1/4 IM i 1/2 IM, ja osobiście wybrałem dystans 1/4 IM. Mamy połowę września lecz warunki do ścigania tego dnia były znakomite. Po chłodnym poranku, nastał przepiękny słoneczny dzień. Dobra kawa ze stoiska, Redbull i jazda na start. Na początek pływanie w malutkim Zalewie Radkowskim, gdzie mieliśmy do pokonania 1,5 pętli, po wyjściu z wody i bardzo blisko zlokalizowanej strefie zmian, bo ok. 50 m od mety pływania, błyskawiczne ściągnięcie pianki i jazda na rower, gdzie już na początku czeka nas „ścianka” z około 200 m z solidnym nachyleniem.
Od początku po zmęczeniu w wodzie trzeba znaleźć duże pokłady mocy, aby wjechać pod tę górkę, chwila „odpoczynku”, na relatywnie płaskim terenie. Dalej czeka nas prawie 8 kilometrowy podjazd o średnim nachyleniu 4.2%, gdzie przy odpowiedniej „nodze” jesteś w stanie wjechać tę górkę na „płycie” . Trasa urokliwa z kilkoma zakrętami, o dobrej nawierzchni. Na szczycie czeka nas nawrót i zjazd tą samą trasą w dół. Przed startem obawiałem się, jak może to wyglądać na zawodach z innymi zawodnikami i czy nie będzie „łatwo” o kolizję. Nic z tych rzeczy, trasa bardzo dobrze opisana, zabezpieczona, a i zawodnicy bardzo doświadczeni i odpowiedzialni w swoim zachowaniu podczas startu. Po zjechaniu w dół czeka nas jedna lekka góreczka ok. 500 m do kolejnego nawrotu, dalej już zjazd w stronę strefy zmian i kolejny nawrót na kolejną pętle kolarską. Po przejechaniu dwóch pętli i 45 km, czeka nas zjazd do strefy zmian i tu zawody dopiero się zaczynają.
Etap biegowy od początku delikatnie się wznosi, przed nawrotką po ponad dwóch kilometrach biegu czeka na nas straszny „kat”, konkretny podbieg na ok. 200 m, tak stromy, że przy tym wysiłku zastanawiasz się, czy nie lepiej przejść w marsz. Po nawrotce trochę ulgi bo jest zbieg, trwa to chwilę, czeka nas kolejna pętla i znów ten sam podbieg, wymagający, sprawdzający twoją głowę. Meta zawodów, jak to w Radkowie także musi być pod górę.
Zawody w Radkowie są zwieńczeniem sezonu triathlonowego w Polsce. Moim zdaniem najbardziej wymagający start w Polsce. Startując tu na pewno przekraczasz swoje granice, zarówno fizyczne, jak i psychiczne, gdzie nie raz na trasie możesz sobie powiedzieć dość. Jednak walczysz do końca, by stać się Triminatorem i człowiekiem gór.
Radków i okolice na pewną są dobrym wyjściem dla osób, które będą chciały podbudować swoją formę sportową. O ile w Radkowie basenu nie ma, to w niedalekim Stroniu Śląskim mamy basen 25 m, do tego bardzo dobrej jakości drogi, gdzie można szlifować swoja formę kolarską. Do tego miejsce trochę wyciszone z ciągłego biegu w jakim aktualnie żyjemy, więc i dla chwili odpoczynku warto przyjechać i odwiedzić to miejsce. Radków jest urokliwy, na pewno wrócę tu lub w okolice w 2020 roku albo na start, a już na pewno potrenować.
Tomasz Marcinek